Subiektywny Przewodnik po Berlinie berlimix.net
Strona główna   Dodaj do ulubionych   Poleć stronę

Informacje praktyczne

- Dojazd do Berlina
- Wysiadam na...
- Tanie noclegi
- Wybrane ceny
 
Wkrótce więcej...

demo

Wybrana strona to tylko fragment serwisu Berlimix.net, który pojawi się tutaj już wkrótce!

 

SeaLife & Aquadom

 

Koniki morskie prawie pod samą Wieżą Telewizyjną...
     Plastikowe dekoracje, które poruszają się jak żywe...
     I jaki potwór zabił australijskiego filmowca Steve'a Irwina?

mapa

SeaLife & AquaDom
Dzielnica: Mitte
Data otwarcia: 2003
Zwiedzanie: codz. 10-19 (IV-VI); 10-18 (VII-III)
Bilety: 13,5 €; stud. 12,6 €; dzieci 10 €

divider
SeaLife

 

     SeaLife Berlin to wyjątkowe miejsce w samym centrum miasta, niedaleko Alexanderplatz. Około 4 tysiące zwierząt, reprezentujących 80 gatunków podwodnego świata czeka codziennie na ciekawskich odwiedzających, zwłaszcza tych najmłodszych. Największą popularnością cieszą się tu koniki morskie, kraby olbrzymie i rekiny. Nie brakuje też takich widowiskowych stworzeń jak rozgwiazdy, ukwiały i kolorowe rybki rodem z filmu "Gdzie jest Nemo".
     SeaLife w Berlinie to jedno z kilkunastu tego typu miejsc w Europie, ale tylko tutaj można przeżyć wyjątkową przejażdżkę windą wewnątrz ogromnego akwarium - AquaDom. Szklany cylinder o wysokości prawie 16 metrów jest największym na świecie wolnostojącym akwarium i znajduje się na dziedzińcu hotelu Radisson.

SeaLife


 
     Zdecydowanie subiektywny przewodnik
     Pod niebieskimi szyldami SeaLife zawsze kolejka. No, bardzo często, a w każdym razie za każdym razem, kiedy tam przechodzę. Kiedyś w poszukiwaniu kolejnych Buddy-misiów na ulicach Berlina, omal nie sfotografowałam z rozpędu owego konia morskiego w bardzo widocznej ciązy. I od tamtej pory, nie wiem czemu utkwiło mi w pamięci, że to jest restauracja z morskimi specjałami :) No, niezupełnie...
     Aż pewnego razu trafiła się okazja, żeby miejsce to obejrzeć nie tylko z zewnątrz. Jako, że miałam pełnić rolę tłumacza-przewodnika, od razu rozpoczęłam poszukiwania informacji w internecie. Nie znalazłam ich wiele. Wycieczka do kasy zaowocowała niewielką broszurką i dalszym brakiem informacji (?). Na szczęście ludzie pisać lubią... i znalazło się kilka opinii na rozmaitych forach w internecie.

SeaLife Berlin

 
     Centrum SeaLife to ponad 30 akwariów ułożonych tak, by poprowadzić odwiedzającego od Szprewy w Berlinie, poprzez jezioro Wannsee, Hawelę, Łabę, aż do jej ujścia w Hamburgu, Morze Północne i Adriatyk. Stojąc w kolejce do kasy można już zacząć podziwiać jakieś rybki w akwarium w holu. Panie przy kasie od razu proponują zeszyt-broszurkę w cenie 3 euro, co jest o całe 90 centów taniej niż w sklepie przy wyjściu. Broszurki tylko w języku niemieckim i jeżeli ktoś ma zapędy nautologiczne lub pedagogiczne może taki folder nabyć. Jest całkiem porządnie zrobiony, a na ostatniej stronie szczególnie cieszy informacja, że gatunki zwierząt opisanych w broszurze niekoniecznie muszą występować akurat w SeaLife w tym mieście :)

SeaLife

     Grupy szkolne witane są przez pracownika SeaLife, który udziela podstawowych informacji. Naprawdę podstawowych: między innymi, że nie wolno robić zdjęć z lampą błyskową, ponieważ ryby nie mają powiek i że oczywiście lepiej nie wkładać ręki do akwarium, bo można się pozbyć palca.
     Indywidualni zwiedzający przechodzą do pomieszczenia, które w jakiejś recenzji trafnie określono "śluzą", tam czekają, aż ścieżki w centrum nieco opustoszeją. W tym czasie mogą posłuchać informacji nadawanych z głośników i wprowadzających w temat. Nas wpuszczono innymi drzwiami i niestety nie pamiętam, czy czasem nie pominęłam pierwszego etapu, tj. Szprewy, bo znalazłam się nagle przy Wannsee i toaletach :)

SeaLife

 
     Wszystkie akwaria, czy to otwarte, czy zamknięte urządzone są w sposób jak najwierniej oddający naturalne środowisko. By jednak spojrzeć na rybki z boku dorosły musi przykucnąć, albo zgiąć się w pół, gdyż sporo tych małych akwenów sięga co najwyżej biodra. Dzieci zdecydowanie tu wygrywają. Z góry niewiele można zobaczyć.
     Przy każdym akwarium znajdują się tabliczki z informacjami i ciekawostki. Duży plus, że nie są to tabliczki z bardzo naukowymi informacjami, jak nazwa łacińska, długość czy obszar występowania, tylko kilka faktów podanych prostym językiem, tak żeby zrozumiały je dzieci. Są też punkty-stacje, które zachęcają najmłodszych do interaktywnego zwiedzania akwarium. Wszystko oczywiście po niemiecku lub angielsku.

SeaLife

 
     Pierwsze akwaria prezentują ryby znane również z polskich rzek i jezior, karpie, okonie słoneczne, wzdręgi itd. W końcu Szprewa połączona jest z Odrą kanałem. Przechodząc dalej wzdłuż wolniejszego biegu Haweli i Łaby spotykamy m.in. wielkie sumy i szczupaki. U ujścia rzeki w Hamburgu dekoracje zmieniają się na zdecydowanie bardziej portowe i piaszczyste. Tutaj jedno akwarium poświęcone jest problemowi zanieczyszczenia wód. Poza rybami znajdują się w nim takie eksponaty jak opony, miski, kawałki karoserii, ogromne rury jakby prosto z fabryk i piękny niebieski emaliowany czajnik, który zdecydowanie odwraca uwagę od tematyki :)
     Choć problem jak najbardziej poważny i właściwie całe akwarium ma na cel uświadamianie młodych pokoleń o zagrożeniach ze strony człowieka, ta wystawa niestety nie przemawia zbytnio do wyobraźni. Może dlatego, że woda w niej krystalicznie czysta, a rybki pluskają wesoło. Zaryzykowałabym jedno akwarium bez ryb, za to z wodą mętną i oleistą w tym miejscu...

SeaLife

 
     Kolejne pomieszczenie jest tak zaaranżowane, aby zwiedzający poczuł się jak w środku ławicy. Setki ryb (makreli, dorad i śledzi) krążą wokół, a także w cylindrycznym akwarium postawionym na środku pomieszczenia. Srebrzyste śledzie i makrele budzą zrozumiałą ciekawość u dzieci. Jest tu dość ciemno i cicho. Za rogiem znajduje się kino, ale w czasie mojego zwiedzania było zamknięte.

Sealife

 
     Dalej ścieżki wiodą do Morza Północnego, którego dno przedstawiono w bardzo ciekawy sposób, umieszczając tam stalową konstrukcję wraku statku. Tutaj wypatrujemy meduz! Ja nie widziałam :(
     Za to podchodzi do mnie jakaś dziewczynka i pyta: "To są ryby?" A ja na to "A skąd, to takie plastikowe dekoracje." Po czym plastikowe dekoracje zaczynają się lekko poruszać... :) Skąd miałam wiedzieć, że są rybki, które z rozdziawioną paszczą potrafią bardzo długo leżeć w bezruchu? Przy okazji, kto zgadnie, ile ryb jest na powyższym zdjęciu?

SeaLife

 
     Za wrakiem przechodzi się do kolejnej ekspozycji, tym razem wybrzeża skalistego. Tam można zanurzyć rękę w stosunkowo płytkich akwenach i pogłaskać rozgwiazdy. Albo ukwiały. Ten obszar "dotykania" to wielki plus, odróżniajacy SeaLife od innych akwariów.
     Czasem zdarzyć się może, że trafimy na porę karmienia i wtedy jest jeszcze ciekawiej. Pracownicy objaśniają co robią, i w jaki sposób taka rozgwiazdka wyciąga swoje przysmaki z muszli. Generalnie pani, która stoi przy tych basenach i zachęca do dotykania, też coś opowiada, ale jak zobaczyła taką masę obcojęzycznych dzieci, to chyba w naszym przypadku zrezygnowała.

SeaLife

 
     W jednej z recenzji przeczytałam o rozczarowaniu personelem SeaLife. Wszystko zależy oczywiście od tego, czego się człowiek spodziewa i jakie ma oczekiwania, ale płacąc dość wysoką, nawet jak na niemieckie warunki cenę, nie sposób oczekiwać czegoś więcej.
     Personel SeaLife to bez wyjątku ludzie bardzo młodzi, może studenci, którzy w taki sposób sobie dorabiają. Trafne wydało mi się spostrzeżenie, że w swoich firmowych koszulkach i czapeczkach przypominają bardziej animatorów na jakimś placu zabaw. W każdym razie nie udzielają wiele informacji , a jeżeli już takowe się usłyszy, to jest to kilka faktów jak z encyklopedii obrazkowej dla dzieci. Ma to swoje plusy, ale SeaLife odwiedzany jest przecież nie tylko przez dzieci.

SeaLife

 
     Koniki morskie to niewątpliwie atrakcja, która skutecznie zachęca do odwiedzenia SeaLife. W kilku pionowych cylindrycznych akwariach zobaczyć można oprócz wspomnianych koników również iglicznie (występujące w Bałtyku) i smoki morskie.
     Dalej jest coraz ciekawiej. Kolejne pomieszczenie to prawie samo akwarium, a zwiedzający przechodzą mostkami, pod którymi pływają płaszczki. Niestety jest tam tak ciemno, że trzeba się dobrze wpatrywać w ciemne powierzchnie przemykające pod nogami. Płaszczki zdecydowanie zyskały na zainteresowaniu, po tragicznym wypadku Steve'a Irwina.
     Tutaj również można spodziewać się krótkiego wykładu o tych zwierzętach, oczywiście po niemiecku.

SeaLife

 
     Wreszcie to na co czekają wszyscy, o czym przeczytali w internecie, w broszurze, dowiedzieli się przy wejściu, jakie to wspaniałe...! - szklany tunel Adriatyku, a w nim... REKINY! Dzieci już od wejścia pytają, kiedy rekiny? gdzie rekiny? są rekiny?, pędzą do tych rekinów za każdym zakrętem, a tymczasem kiedy staną twarzą w twarz z takim stworzeniem, nawet go nie zauważą. Bo te rekiny malutkie są :) Trzeba je najpierw odnaleźć i dopiero po chwili można dostrzec tę charakterystyczną płetwę...
     Także z rekinami może być chwila rozczarowania. Na pocieszenie można przeczytać, że SeaLife jest zdania iż wieloryby, delfiny, a także niektóre gatunki rekinów (żarłacz tygrysi) nie potrafią przystosować się do warunków, jakie im się stwarza w delfinariach, czy akwariach.
     Sam tunel niestety nie robi wielkiego wrażenia, ma jakieś dwa metry długości, a reklamowany jest, jakby miał co najmniej dwadzieścia. Poza tym te wszystkie piękne zdjęcia pokazują rybki za szybą tak przejrzyście i dokładnie, a tymczasem w całym akwarium jest dosyć ciemno i ponad głowami można dojrzeć jedynie ciemne, poruszające się plamy.

SeaLife

 
     Nowi mieszkańcy SeaLife - japońskie kraby olbrzymie (od 2006) - również nie zacierają odczucia lekkiego niedosytu, kiedy podwodna ścieżka nieuchronnie zbliża się ku sklepikowi z pamiątkami. Mam tylko migawki z małymi krabikami w pamięci, bo oczywiście tłum sięgający mi do pasa, pociągnął mnie od razu do tych olbrzymów. Są imponujące, tego wrażenia nie sposób im odmówić. Zwłaszcza, że jeden z nich wdzięcznie przystawia się do szyby i pozwala fotografować w lepszych warunkach, niż jego koledzy wcześniej :)
     Ale te akwaria to już ostatni przystanek w podwodnym świecie, dalej tylko bramka, prowadząca do bardzo kolorowego "punktu handlowego".

SeaLife

 
     Jak w każdym tego typu miejscu wizyta kończy się w sklepie z pamiątkami, którego przecież reklamować specjalnie nie będę :)
     Jednakże, może to się komuś przyda, w ofercie sklepu są piękne, oszlifowane kamienie szlachetne i ozdobne oraz minerały.
     Do sklepu można wejść również "z ulicy" - wejście znajduje się w pasażu pomiędzy biurowcem a hotelem Radisson należącymi do kompleksu Domaquarée.

AquaDom

 
     Do słynnej windy, która porusza się wewnątrz ogromnego akwarium przechodzi się przez pasaż i wchodzi bocznym wejściem hotelu Radisson. Jako że cykl góra-dół trwa około 10 minut, czasem trzeba uzbroić się w cierpliwość i odczekać chwilę w kolejce. Do środka może wejść naraz ponad 30 osób.
     Nie jest niestety możliwe skorzystanie z tej atrakcji niezależnie od SeaLife - moim zdaniem to jest największy wabik i główna przyczyna tego, że przed "Morskim Światem" mimo wysokich cen, stale ustawiają się kolejki. Podczas małego rekonesansu wcześniej, co najmniej kilka razy usłyszałam pytanie, jak można dostać się do AquaDom? Cierpliwość obsługi i ochroniarzy, którzy stale powtarzają to samo i kierują wszystkich za róg, godna polecenia :)
     Pod to cylindryczne akwarium może podejść właściwie każdy, a w holu znajdują się dwie restauracje, zatem nie dziw, że taka winda wzbudza od razu zainteresowanie i chęć przejażdżki. Tylko, żeby z niej skorzystać, trzeba najpierw przebić się, za odpowiednią cenę, przez SeaLife :)            

divider

Podsumowanie
     Do SeaLife, można wejść, nie trzeba. Plusem jest dogodne położenie, otwarty w każdy dzień (poza 25 grudnia) i AquaDom. Warto zwrócić uwagę na to, że od czasu do czasu pojawia się możliwość przejażdżki windą bez zwiedzania SeaLife. Tak było np. wczoraj (21.10.06) z okazji Festival of Lights - bilet kosztował 4€ (2€).
     Generalnie miejsce polecane szkolnym wycieczkom, jednak żeby skorzystać w pełni z walorów edukacyjnych polecam towarzystwo nauczyciela biologii lub przewodnika Berlimix.net :) oraz ograniczenie grup do 20 osób.
     Indywidualnym turystom, którzy naprawdę interesują się życiem podwodnych zwierząt, polecam Akwarium w Zoo - może nie tak spektakularne, ale bogatsze, jeśli chodzi o ilość gatunków :)

Berlin, 22 październik 2006
divider powrót do spisu
 
 
Aktualizacja:  30.01.2007
Pogoda dzisiaj
© meteo24.de

galeria

Festival of Lights
2006 w Berlinie.
Zobacz zdjęcia!

reklama