Informacje praktyczne
- Dojazd do Berlina
- Wysiadam na...
- Tanie noclegi
- Wybrane ceny
Wkrótce więcej...
demo
Wybrana strona to tylko fragment serwisu Berlimix.net, który pojawi się tutaj już wkrótce!
Biblioteka
Co płonący stos książek w Berlinie miał wspólnego z Koranem?
Puste regały, miejsce pamięci, a wokół parking dla aut...?

Biblioteka
Dzielnica: Mitte
Architekt: Micha Ullman
Data otwarcia: 20.03.1995
Wstęp: ogólny dostęp
Na placu Bebela, pomiędzy Starą Biblioteką, Operą Narodową a Katedrą Św. Jadwigi często można spotkać grupy ludzi, którzy stoją naokoło "czegoś" i wpatrują się w wybrukowaną powierzchnię placu.
Pośrodku placu znajduje się pomnik izrealskiego artysty, upamiętniający palenie książek w 1933 roku, przygotowane jako propagandowy spektakl przez narodowych socjalistów.
Forma pomnika wzbudza ciekawość przechodniów. Ukryty w podziemiach pokój, 7 na 7 metrów, został pomalowany na biało i oświetlony. Wypełniony regałami, na których pomieściłoby się tysiące książek. Tyle, ile ich spalono w tym miejscu 10 maja 1933 roku.
Pomieszczenie nie jest dostępne dla zwiedzających, można jedynie zajrzeć do niego dzięki przezroczystej, szklanej tafli umieszczonej pośrodku placu Bebela. Twórcą pomnika, budowanego w latach 1993-95 jest, urodzony w Tel Aviv, artysta Micha Ullman. W 1993 roku, w 60-tą rocznicę palenia książek, wygrał on konkurs na projekt pomnika.
10 maja 1933 roku w godzinach wieczornych Plac Operowy w Berlinie stał się miejscem barbarzyństwa. W trzy miesiące po przejęciu władzy przez Adolfa Hitlera, palono już w tym miejscu około 25 tysięcy tomów, autorstwa ponad 400
żydowskich, marksistowskich i liberalnych pisarzy. Wśród napiętnowanych nazwisk znalazły się między innymi dzieła Bertolda Brechta, Alfreda Döblina, Alberta Einsteina, Ernesta Hemingwaya, Heinricha i Thomasa Mann, Kurta Tucholskiego i Jacka Londona.
Operację tą poprzedziły liczne przygotowania głównie Niemieckiego Związku Studentów, który podjął akcję przeciwko nieniemieckiemu duchowi. Na uniwersytetatch 12 kwietnia 1933 roku rozwieszono plakaty zawierające 12 Tez o antysemickiej wymowie, które przedstawiały podstawy i cele zbliżającej się akcji. Jednocześnie
organizowano spotkania z twórcami kultury, intelektualistami, którzy swoją obecnością potwierdzić mieli poparcie dla akcji. Niewiele jednak zaproszonych osób odpowiedziało na ten apel.
Rozpoczął się również bojkot profesorów o żydowskim pochodzeniu. Studenci nawoływani byli do ujawnienia ich nazwisk. W niektórych miastach to "polowanie na czarownice" posunęło się do takich czynów, jak wystawienie na dziedzińcach "pręgierza hańby i wstydu", na którym
wieszano nazwiska profesorów oraz ich dzieła.
10 maja 1933 roku, przed godziną 23.00, przy blasku pochodni przemaszerowała grupa ponad 5 tysięcy studentów (od placu Hegla, za uniwersytetem poprzez Wyspę Muzeów na Oranienburger Strasse). Pod akademikami czekały już wózki wyładowane po brzegi książkami, przeznaczonymi do spalenia. Był to też wynik akcji, poprzedzającej ten dzień, kiedy grupy studentów
plądrowały księgarnie i biblioteki w poszukiwaniu tutyłów znajdujących się na indeksie Goebelsa.
Joseph Goebels, minister propagandy, ale też doktor literatury, wygłosił tuż przed północą, przemówienie: "Stare spłonęło w płomieniach, nowe wznosi się spośród płomieni naszych serc...". Wyróżnieni studenci wygłosili, każdy po kolei 9 "wezwań", odwołujących się do szkodliwości treści zawartych w dziełach, rzucanych w ogień. "Przeciw dekadencji i zepsuciu moralnemu. W obronie kultury i obyczajów w rodzinie i państwie! Oddaję
płomieniom pisma Heinricha Manna, Ernsta Glaesera i Ericha Kästnera!" - brzmiało jedno z nich. Nocne wydarzenia z placu w Berlinie przekazywało w relacji na żywo niemieckie radio.
Nieopodal przezroczystej tafli umieszczono dwie pamiątkowe tablice, z niezwykłym cytatem Heinricha Heine (1797 - 1856), jednego z autorów, którego dzieła również płonęły na tym placu. "To był tylko przedtakt; tam gdzie pali się książki, na końcu także ludzi palić będą.".
Cytat ten zapożyczono z tragedii "Almansor" (1821), a nawiązuje on do palenia Koranu przez chrześcijańskich rycerzy w hiszpańskiej Grenadzie.
W owym czasie wyjechało z Niemiec 2,5 tysiąca pisarzy (wśród nich laueraci Nagrody Nobla), między innymi Tomasz Mann, Alfred Döblin, Leonhard Frank. Podobne wydarzenia miały miejsce w większości miast niemieckich, nie tylko w Berlinie. W kilkunastu przypadkach ze względu na deszcz, aktu barbarzyństwa dokonywano kilka dni później.
Umieszczenie pomnika w podziemiach berlińskiego placu było zamierzeniem celowym. Artysta chciał tym samym nasunąć skojarzenia z grobowcami, katakumbami, miejscami tajemniczymi, do których odnosi się ze czcią i szacunkiem oraz pielęgnuje w pamięci.
Jednakże spokój tego miejsca, tak broniony przez twórcę pomnika, został w latach 2002-2003 poważnie zakłócony. Decyzją berlińskiego senatu przystąpiono do budowy podziemnego parkingu, mającego służyć głównie gościom udającym się do opery. Choć sam wygląd Forum Fridericianum zdecydowanie na tym zyskał (usunięto pas parkingowy dla samochodów osobowych ze środka Alei Pod Lipami), to jednak
sam pokój wyglada teraz dziwnie pod ziemią, wyodrębniony wśród parkingowych kolumn i żółto-czarnych pasów ostrzegawczych. W prasie podniosły się głosy oburzenia, że po raz kolejny miejsce pamięci padło ofiarą komercyjnych interesów.
W 2006 roku, w ramach akcji "Land der Ideen", która prezentowała najbardziej charakterystyczne symbole Niemiec, na placu Bebela, postawiono rzeźbę w kształcie stosu książek. Nawiązywała ona nie tylko do wynalazku Gutenberga czy targów książki w Lipsku, ale również do wydarzenia z 1933 roku, w którym jakąś część niemieckiej kultury próbowano na zawsze pogrzebać.
Źródła:
Wikipedia.de
H. Dickel, U.Fleckner, Kunst in der Stadt, Skulpturen in Berlin, Nikolai, Berlin 2003
J. Wieliczka-Szarek, III Rzesza. Narodziny i zmierzch szaleństwa, Wydawnictwo Kluszczyński, Kraków 2007
A. Steingart, Schauplätze Berliner Geschichte, Nikolai, Berlin 2004
źródła własne
| Pogoda dzisiaj |
| © meteo24.de |
galeria
Festival of Lights
2006 w Berlinie.
Zobacz zdjęcia!







