Informacje praktyczne
- Dojazd do Berlina
- Wysiadam na...
- Tanie noclegi
- Wybrane ceny
Wkrótce więcej...
demo
Wybrana strona to tylko fragment serwisu Berlimix.net, który pojawi się tutaj już wkrótce!
Dowcipy z czasów NRD III
Pewnego dnia Erich Honecker zapragnął przekonać się, czy obywatele Berlina rzeczywiście kochają go tak, jak mu wszyscy naokoło mówią. Udał się zatem na jedno
z nowo powstałych osiedli z wielkiej płyty, wybrał jeden z wieżowców i w końcu stanął przed wybranymi drzwiami.
Zadzwonił. Otworzyła mu mała dziewczynka.
- A pan kim jest? - pyta mała.
- Ja? Ja jestem tym dobrym człowiekiem, który troszczy się o ciebie i twoją rodzinę - odpowiada uśmiechnięty Honecker. - Ja się troszczę, żebyś miała co jeść i w co się ubrać.
- Mamo, mamo...!!! - woła dziewczynka. - Chodź szybko, przyjechał wujek z Monachium!
W jednym więzieniu w Berlinie siedzi trzech przestępców politycznych. Pierwszy pyta drugiego:
- A ty za co siedzisz?
- Ach wiesz, za każdym razem przychodziłem o 5 minut za wcześnie. Uznali, że muszę szpiegować.
Pyta się z kolei trzeciego więźnia:
- A ciebie za co posadzili?
- Ja za każdym razem przychodziłem o 5 minut za późno. Uznali, że jestem sabotażystą.
Z kolei obaj więźniowie pytają się pierwszego:
- A ty?
- Ja przychodziłem za każdym razem punktualnie, więc uznali, że muszę mieć zegarek zachodniej marki.
Na ulicy Wschodniego Berlina staruszka podchodzi do milicjanta i pyta:
- Przepraszam pana, a gdzie tu jest Dom Towarowy "Zasada"?
Milicjant zastanawia się chwilę, aż w końcu odpowiada:
- Nie ma babciu tutaj takiego domu towarowego.
Ale starowinka się upiera:
- Ależ musi być! Towarzysz Honecker powiedział wczoraj w TV, że w zasadzie to wszystko można kupić...
Walter Ulbricht rozmawia z Mao Tse-tung o wewnętrznej polityce państwa.
- A ile Chińska Republika Ludowa ma wrogów politycznych wśród własnych obywateli? - dopytuje się
- Około 17 milionów - odpowiada Mao Tse-Tung.
- Aaaa, to mniej więcej tyle co u nas - dodaje Ulbricht.
Niemiecka Republika Demokratyczna liczyła sobie około 17 milionów obywateli.
Erich Honecker wstaje rano z łóżka, otwiera okno, przeciąga się i woła:
- Dzień dobry, słoneczko!
- Dzień dobry, towarzyszu Honecker, I sekretarzu partii i przewodniczący Rady Państwowej Niemieckiej Republiki Demokratycznej! - odpowiada słoneczko.
Honecker jedzie do pracy, w południe idzie do swojego gabinetu, otwiera balkon, wychodzi na zewnątrz i woła:
- A, dzień dobry słoneczko!
- Dzień dobry, towarzyszu Honecker, I sekretarzu partii i przewodniczący Rady Państwowej Niemieckiej Republiki Demokratycznej! - odpowiada znowu słoneczko.
Wieczorem Honecker jedzie do domu i po kolacji wychodzi na chwilę na spacer.
- Dobry wieczór, słoneczko! - woła.
- Teraz to pocałuj mnie gdzieś! Jestem na Zachodzie! - odpowiada słoneczko.
Pod koniec lekcji w jednej ze szkół Berlina Wchodniego nauczyciel pyta dzieci:
- To teraz, skoro zakończyliśmy pierwszą godzinę naszych zajęć o społeczeństwie, mam pytanie: Kto napisał manifest komunistyczny?
Żadne z dzieci się nie zgłasza. Nauczyciel jest oburzony. Pyta Jasia:
- Jasiu, ty na pewno wiesz, kto napisał manifest komunistyczny?
- Ja..., ja tego nie wiem - mówi Jaś cichutko.
Nauczyciel wzburzony opuścił klasę. W domu rozmawia z żoną.
- No, ale może to rzeczywiście nie on napisał - mówi mu żona, gdy usłyszała całą historię. Coraz bardziej wstrząśnięty nauczyciel wyszedł do ulubionego baru. Tam opowiada historię swoim kolegom. Nagle jeden z nich wstaje i mówi:
- Ty się nic nie przejmuj, ja jestem ze Stasi, wyjaśnimy tę zagadkę - i wyszedł.
Następnego dnia spotyka się z nauczycielem i mówi:
- Wszystko jasne! To naprawdę nie Jaś napisał ten manifest. Jego ojciec się przyznał!
Erich Honecker jechał raz przez Plac Aleksandra i zobaczył długą kolejkę. Kazał się zatrzymać, wysiadł i zaczął się zastanawiać.
- Hmmm, naprawdę długa ta kolejka. Może ja też postoję i zobaczę co tu dają.
Stanął zatem na końcu ogonka, ale po chwili zauważył, że człowiek przed nim odwrócił się, spojrzał na niego i wyszedł z kolejki. Za moment sytuacja
się powtórzyła i już kilku ludzi opuściło kolejkę. W końcu nie wytrzymał i pyta człowieka, który właśnie zamierzał zrobić to samo.
- Przepraszam, a za czym ta kolejka?
- No..., właściwie to po wizy do wyjazdu, ale skoro Towarzysz też tu stoi, to ja już jej nie będę potrzebował.
cdn.

